W ŁÓŻKU Z BRIGITTE BARDOT (Kees van Dongen)

Kees van Dongen, Brigitte Bardot – na okładkę magazynu „Life”, 1960

W ŁÓŻKU Z BRIGITTE BARDOT.  Bo dlaczego nie? W końcu to Brigitte Bardot powiedziała:

– „Świat jest tak mały, że w końcu wszyscy spotkamy się w łóżku”

– Wylansowała model stanika „bardotka”.

– Lubi zwierzęta bardziej niż ludzi i bardziej niż swojego syna. Walczy o prawa zwierząt od 45 lat.

– Domagała się od Jana Pawła II, by potępił corridę (powątpiewam).

– Jej ukochanym prezydentem jest Putin, bo zakazał zabijania młodych fok.

– Zygmunt Kałużński naliczył jej 22 kochanków i 4 mężów. Roger Vadim przeszedł dla niej na katolicyzm (ale z prawosławia, więc nie daleko).

– Zagrała w ponad 40 filmach, ale w polskiej Wikipedii figuruje na pierwszym miejscu jako „Brigitte Bardot. Modelka

Czytaj dalej „W ŁÓŻKU Z BRIGITTE BARDOT (Kees van Dongen)”

MAJA BEREZOWSKA, czyli karykatury Hitlera i kobiety górą

Rok 1978 – umiera Maja Berezowska, a Michalina Wisłocka wydaje „Sztukę kochania”. Zgorszone świętoszki z Warszawy demolują nagrobek malarki zalewając go farbą i atramentem.

Co złego zrobiła?

Maja Berezowska patrzyła na świat przez erotyczne, różowe okulary i tworzyła rysunki erotyczne – w dodatku to nie byle jakie, bo rysowała kobiety w erotycznym uniesieniu z jednym, albo i dwoma mężczyznami. Albo i więcej. Damy szczupłe, z zachęcająco sterczącym biustem, mężczyźni muskularni i wycieniowani, którzy mają dostarczać kobiecie przyjemność. Kobieta bierze sobie do łóżka kochanka, który ma dawać jej przyjemność i bo to jest jego męska robota. Koniec. Nigdy odwrotnie – bo ona da radę kilku panom, ale nie odwrotnie.

W rysunkach kochankowie bawią się bezpruderyjnie a atrakcyjnych części ciała nie zasłania żaden figowy listek. Bez tabu, ale i bez wulgarności, bo rysunki są przepuszczone przez filtr kobiecej wrażliwości erotycznej.

„Miłostki słodkiego Adolfa” Hitlera.

Tak! „Miała używanie” malując cykl satyrycznych rysunków samego Führera. Adolf-kochanek jest wątły, mizerny, a co gorsza obrzezany i uprawia słodką miłość z jurną blondyną. Jednak takich portretów nie rysuje się bezkarnie: za „Miłostki” sąd w Paryżu skazał Maję na karę całego 1 franka, ale prawdziwą sprawiedliwość wymierzyło Gestapo: kara śmierci i obóz koncentracyjny w Ravensbrück. Dziś ktoś mógłby pogratulować sprawnej akcji policji. W obozie lekarze przeprowadzali na Mai eksperymenty „medyczne”. 3 lata. Ale nawet tam nie przestała tworzyć i rysowała współwięźniarki (dodając im otuchy i urody).

W socjalistycznej Polsce też pod górkę – kolorowa i śmiała Maja rozwala system, który cenzurował import prasy erotycznej i każdą sztukę, która pokazuje wyzwoloną seksualnie kobietę, bez tabu. Kobieta jest przecież do czego innego przeznaczona. Maja maluje więc kwiaty, które kocha tak samo jak życie, młodszych kochanków, jedzenie, przyjaciół, imprezy i seks.

Jest pochowana na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

 

Źródło:

Małgorzata Czyńska „Berezowska. Nagość dla wszystkich”. Wyd. Czarne, Wołowiec 2018.

CAROLE LOMBARD – aktorka czasów wojny

Carole Lombard (1908-1942) – aktorka, ikona kina lat 30. Gdyby była jeszcze piękniejsza, to patrzenie na nią byłoby już chyba grzechem. Nikt w Hollywood nie zarabiał więcej od niej, ba! Prezydent USA (F. Roosevelt) zarabiał kilka razy mniej. Szczyt jej kariery przypadł na lata II wojny i to ona rządziła światem (przynajmniej) kina nie niszcząc sobie blond loków. Na planie filmowym wybierała reżysera, operatora, niektórych aktorów…. Wiedziała, co jest naprawdę w filmie ważne i do Hitchcocka powiedziała, że „g…o mnie obchodzi, jak wygląda plan filmowy, pokaż jak wyglądają moje cycki”. A potem płaciła 80% podatków i cieszyła się, że wspiera ojczyznę. Patriotka, zaangażowała się w sprzedaż bonów wojennych.

Miała karierę, pieniądze, fanów, urodę, młodość i przystojnego męża (Clark Gable), nie mogła mieć tylko dzieci. Zginęła śmiercią tragiczną w katastrofie samolotowej, po śmierci dostała odznaczenie: Prezydencki Medal Wolności za służbę podczas wojny.

 

Źródło:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Carole_Lombard

ZE ŚMIERCIĄ JEJ DO TWARZY – część II

„Czy na tym właśnie polega życie? To poczucie mroku ciągnącego człowieka w przepaść?
Jak oni mogą z tym żyć? A przecież żyją i nawet widzą w tym jakieś przyjemne strony, choć jedyną sensowną reakcją jest tylko rozpacz. Zadziwiające – czuć, że jest się maleńką żyjącą istotą wciśniętą między dwa urwiska ciemności. Jak mogą wytrzymać to życie?
Najwyraźniej trzeba się do tego urodzić.”

Kosiarz – Śmierć

[gdy Śmierć pierwszy raz miał kaca…]
„TERAZ JUŻ PRAWIE ROZUMIEM, DLACZEGO NIEKTÓRZY LUDZIE CHCĄ UMRZEĆ, powiedział. SŁYSZAŁEM O BÓLU I CIERPIENIU, ALE DO TEJ CHWILI NIE BYŁEM ŚWIADOMY, CO OZNACZAJĄ.”

Kosiarz – Śmierć

„Ale większość ludzi jest raczej głupia i marnuje swoje życie. Przekonałaś się już? Czy nie patrzyłaś z konia w dół, na miasto, i nie myślałaś, jak bardzo przypomina kopiec mrówek pełen ślepych stworzeń wierzących, że ich przyziemny mały światek jest prawdziwy? Widzisz oświetlone okna i chcesz wierzyć, że kryją się za nimi ciekawe historie. Ale wiesz, że tak naprawdę są za nimi nudne duszyczki, zwykli konsumenci żywności, którzy swoje instynkty biorą za emocje, a swe krótkie żywoty za istotniejsze od szeptów wiatru.”

Muzyka duszy – Śmierć

Cytaty pochodzą z książek z serii „Świat dysku”  Terrego Pratchetta, za http://www.pratchett.pl

BALTHUS – O POŻYTKU MALOWANIA OBRAZÓW EROTYCZNYCH

Balthus „…o pożytku malowania obrazów erotycznych. Dzisiejszy człowiek nie umie już reagować po ludzku, jest bowiem całkowicie zmechanizowany. Mówisz do kogoś i nagle widzisz: to kukła. Mówisz do kogoś innego: to automat. Mówisz do intelektualisty: to marionetka bez podbrzusza! Wszystko to manekiny! Martwe manekiny! Człowiek został pochowany pod warstwą asfaltu.

Nie, jeśli ktoś chce dzisiaj, by go usłyszano, musi głośno krzyczeć. (…)

Oto dlaczego chcę uprawiać malarstwo erotyczne (oczywiście musi to być erotyzm najwyższej jakości – i taki będzie, bo ja go stworzę). … Erotyzm w dzisiejszej sztuce to jedyna rzecz będąca w stanie poruszyć owe kukły (…). Reakcją jest zazwyczaj skandal lub cenzura. Tym gorzej lub tym lepiej! Nic nie sprawi mi większej przyjemności! Jestem bowiem z tych, którzy potrafią jeszcze płacić własnym życiem.”

 

 

Źródło:

Balthus. Korespondencja miłosna z Antoinette de Watteville 1928–1937, przeł. J.M. Kłoczkowski, Wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 

Cytat str. 130-131

ZAKOCHANY BALTHUS i INTERESOWNA BEBE

Toaleta Cathy, Balthus 1933

Balthus na obrazie „Toaleta Cathy” namalował swoją własną rozpacz.

Dzieło nawiązuje do Wichrowych wzgórz” Emily Jane Brontë: Balthus namalował siebie, jako  nieszczęśliwie zakochanego Heathcliffa, a swoją ukochaną Antoinette de Watteville  jako Kate (przynajmniej twarz). Przedstawiona na obrazie scena, to kluczowy moment w powieści, kiedy to Kate wyznaje służącej, że kocha Heathcliffa, ale co z tego, i tak za niego nie wyjdzie. Za biedny. Czyli trochę jak Balthus, czyli niby miłość wszystko zwycięża, no, ale bez żartów, przecież nie zwycięży ubóstwa. I na pewno nie troskę o kobiecą reputację.

Antoinette działała na dwa fronty (ale bez nadgorliwości) – kokietowała Balthusa i belgijskiego dyplomatę – Gina. Kiedy Gin zobaczył „Toaletę Cathy”, Antoinette skarżyła się w liście do Balthusa tak:

„Wyobrażasz sobie, co za dramat! Z towarzyskiego punktu widzenia jego (Gina) reakcja mnie nie dziwi. Sama się zastanawiam, co zrobić by – będąc w Paryżu – ludzie mnie nie rozpoznali. Chciałam nawet spytać Cię, czy nie lepiej byłoby zachować ten obraz tylko dla nas dwojga. Tymczasem z powodu mej własnej głupoty (Gin) napadł na mnie, zarzucając mi w gorzkich słowach, że powinnam się obrazić za wystawianie aktu tak do mnie podobnego itd., itp. Zawsze przy takich okazjach staję w Twojej obronie, co oczywiście tylko pogarsza sprawę.”

Ps. Bebe ostatecznie poślubiła Balthusa – ona zbiedniała, on stał się zamożnym malarzem. I tak to pieniądze kruszą zatwardziałe serca. Krąg życia.

Źródło:

Balthus. Korespondencja miłosna z Antoinette de Watteville 1928–1937, przeł. J.M. Kłoczkowski, Wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 

Cytat strona 225.

NELL GWYNN – rozpustny Kopciuszek

Nell Gwynn

– Jesteś katolicką księżną?
– Jestem protestancką dziwką! Spokojnie, ludzie…

Pokojowo przedstawił się kobiecy głos z obrzucanej kamieniami karety, kiedy tłum pomylił Nell z katolicką księżną Louise.

Jednak powiedzieć o Nell Gwynn, że jest protestancką dziwką, to nic o niej nie powiedzieć. Protestanckich dziwek w Londynie było bowiem wiele, ale królewskich dziwek – mniej. Ponoć 13. Wśród nich – Nell Gwynn.

„Nigdy więcej nie dam się uderzyć” – hardo postanowiła mała Nell, gdy grymas bólu po wczorajszym matczynym wpierdolu wykrzywił jej umorusaną, zapłakaną i posiniaczoną buzię. Obudził ją piekący ból pleców, ponieważ szczotka do zamiatania służyła matce Nell nie tylko do sprzątania, ale i do bicia córek – kij od szczotki szedł w ruch często, bo nawalona wódką Gwinnowa nie oszczędzała dzieci. „Dziś nie zapłaczę i ani dziś, ani jutro, ani nigdy matka mnie już nie uderzy.”.

Nell Gwynn

Nell pracowała odkąd stanęła na nogach – najpierw kolędowała od domu do domu żebrząc o żar z kominków i niedopalone szczapy, które zbierała do torby i sprzedawała mydlarzom. Wyglądała przy tym jak siódme dziecko Baby Jagi – cała szara i brudna od popiołu. Aktualna praca Nell polegała na sprzedaży ostryg z beczki, którą toczyła przed sobą cały dzień – dziewczynka miała pomarszczone, czerwone od lodowatej wody ręce, zdrętwiałe plecy i ramiona, głos zdarty od wykrzykiwania: „ostrygi, żywe ostrygi!” i jeszcze waliło od niej ciągle rybim odorem. Tygodniowo zarabiała 5 szylingów. I tę właśnie nieszczęsną beczkę, swoje źródło utrzymania, spuściła z oczu, wpatrując się w kwiatowe girlandy przygotowywane na przejazd przez Londyn króla Karola II z kochanką – piękną Barbarą Palmer. Kiedy się zorientowała, beczki już nie było, za to lanie od matki było jak najbardziej. Nienawidziła swojej pracy, ale jak inaczej miałaby zarabiać na życie? Nell, chociaż burczało jej w brzuchu z głosu, postanowiła, że do matki nie wróci, raczej spotka się ze  swoją starszą siostrą Rosie, prostytutką. Podopieczną Madame Ross, której dom uciech odwiedzali dżentelmeni i szlachcice. Może ja też bym tu?… – nieśmiało pomyślała Nell. Rosie nosiła ładne ubrania, pachniała i stać ją było na upominki dla Nell od czasu do czasu. Nie narzekała.

Szukając siostry, Nell zauważyła na targu najpiękniejszą, najbardziej kolorową rzecz jaką widziała w życiu – jedwabne wstążki. Wyobraziła sobie, że gdyby miała taką wstążkę i przypięła ją sobie do szaroburej, wełnianej sukienki, to nawet taki kocmołuch jak ona wyglądałby jak dama. Chociaż raz. Cena – 1 pens. Tyle co jedzenie na cały dzień. Ale skąd wziąć 1 pensa?

Nell Gwynn (jako Kupidyn)

„Oddam ci się za 6 pensów” – zaryzykowała Nell. To było pierwszy raz dla niej i pewnie dla niego też, tego anonimowego,  przypadkowego rudzielca. Za 6 pensów dymanie na sianie – szybko, nieudolnie, ale i bezproblemowo. Za zarobione na sianie pieniądze kupiła pieroga z baraniną i kartoflami oraz tę wymarzoną, niebieską kokardę. Sprzedawczyni skomplementowała ją i potraktowała jak klientkę VIP, prawdziwą damę, bo przecież byle kto nie ozdabia sukni jedwabnymi wstążkami.

„6 pensów. (…) Od każdego”. Tym razem amatorów płatnej miłość przyszło czterech, wszyscy okropni, każdy inny, żaden nie zapłacił. Pożegnali obolałą i upokorzoną Nell śmiechem, zostawiając jako zapłatę tylko wyzwiska. Podczas seksu jedwabna kokarda odczepiła się i uwalała ziemią, straciła błękitny kolor, wyglądała jak brudny kawałek szmaty. Ja miałabym sądzić, że mogę być kimś lepszym niż kopciuch i brudas, którym przecież jestem? Że mogę mieć inne, bardziej kolorowe życie? Że mogę być taka piękna jak kochanka króla?

Nell opowiedziała wszystko Rosie, która udzieliła siostrze jednej, bezcennej rady: „Zawsze najpierw bierz zapłatę”

Nell Gwynn została prostytutką. Potem sprzedawczynią w teatrze, później aktorką i kochanką różnych mężczyzn. Wykonywała wspaniałe fellatio. Kochała się w trójkątach. Ostatnim kochankiem Nell był król Karol II, który owego opisanego dnia przejeżdżał przez Londyn. Miała z nim dwoje dzieci.

Umarła w wieku 37 lat, a w dłoniach zaciskała stare, podniszczone, wytarte wstążki.

Źródło:

Gillian Bagwell, Królewska Nierządnica, przeł. M. Kompanowski, Wyd. Bellona, Warszawa 2012. Cytaty o 6 pensach i zapłacie, str. 17, 30 i 33.

Ich dwóch, ona jedna i mnóstwo kotów – LEONOR FINI. GATTORA.

„Przede wszystkim maluję kobiety, ponieważ maluję projekcje mnie samej. To pewne. Ponieważ interesuje mnie przede wszystkim moje ja. Kobiety to ja.” 

– Ja, czyli kto?
– „Gattora”.
– Ale co to ta gattora*? Kto to??
– To Leonor Fini (1907-1996).

Miłość i życie w trójkącie

Duży biust faluje miarowo, gdy drobna, niebyt wysoka kobieta energicznie maszeruje. „Drzwi się otworzyły i usłyszeliśmy szelest jedwabiu – opowiadał mi jej długoletni przyjaciel Richard Overstreet. – Potem zapach perfum: bardzo mocnych, ostrych, prowokujących… Była uwodzicielska w każdym calu. Mówiła wspaniale zbudowanymi zdaniami, bez chwili wahania. Jakby czytała scenariusz, który miała w głowie”.  Jej stroje są legendarne, przebiera się w maski, pióropusze, gigantyczne kapelusze, szale, poncza, nosi futro z wilków na gołym ciele, a i strojem kardynała nie pogardzi, jeśli akurat przyjdzie jej do głowy eksperyment, jak to jest poczuć się jak kardynał. Czerń, biel, czerwień. Leonor Fini żyła tak niezależnie, jak malowała.

Czytaj dalej „Ich dwóch, ona jedna i mnóstwo kotów – LEONOR FINI. GATTORA.”

LUCIAN FREUD – malarz bez tabu

Lucian Freud (1922-2011) przez całe życie miał pełne ręce roboty – ściskał w dłoni albo pędzel, albo penis”, albo kobiecą pierś – czasem nawet jednocześnie, bo szybkie numerki z modelką na stojąco, gdzieś pod ścianą pracowni bardzo sobie cenił nawet jako 80-latek. Zdawałoby się, że w tym wieku można mężczyźnie co najwyżej drewnianą laskę zrobić, a mocne bicie serca poczuć na widok listonosza z emeryturą, ale gdzie tam. Lucian do śmierci hipnotyzował kobiety erudycją, dowcipem, wdziękiem. Jego status społeczny też podnosił kobiece libido:
w końcu to wnuk „tego Freuda”, ma 96 milionów funtów na koncie, sama Królowa Elżbieta grzecznie siedzi przed nim na krzesełku podczas pozowania, a supermodelka Kate Moss prezentuje mu nago ciążowy brzuch. 500 kochanek nie może się mylić: urokowi Luciana nie da się oprzeć.

Seks to jego dzika chuć, żywioł, głód. Zrobił oficjalnie 14 dzieci (nieoficjalnie 40). Gardził antykoncepcją; normalna sprawa, przecież zwierzęcy instynkt nie marnuje czasu gumki. Pewnego roku urodziło mu się troje dzieci i nie były to ani trojaczki, ani bliźniaki. Niektóre dzieci i wnuki poznały się dopiero przy jego łożu śmierci, w szpitalu.
Wykorzystały okazję, drugiej może nie być.

 

Czytaj dalej „LUCIAN FREUD – malarz bez tabu”

„Moje serce jest francuskie, ale moja dupa jest międzynarodowa” – Arletty

Moïse Kisling, Nagi portret Arletty 1933

„Moje serce jest francuskie, ale moja dupa jest międzynarodowa” – miała wyjaśnić francuska aktorka Arletty (wł. Léonie Bathiat, 1898 – 1992), gdy zarzucano jej romans z porucznikiem Luftwaffe. Poza tym, gdyby francuscy żołnierze spisali się lepiej i nie wpuścili Niemów do Francji, nie musiałaby z nimi sypiać. A z kimś przecież trzeba, bo apetyt na miłość i seks miała Arletty całkiem spory, za to żadnego patriotycznego powodu by go nie zaspokajać. Drogo kosztował ją jednak ten niemiecki romans z wrogiem ojczyzny – zapłaciła za niego więzieniem i 3 letnim bezrobociem, bo oskarżona o kolaborację dostała bana na występy aktorskie.

Arletty, córka praczki i górnika edukację pobierała w zakonnej szkole, gdzie uczono, że chrześcijański Bóg jest stwórcą wszechrzeczy. Dociekliwa Arletty spytała logicznie, kto w takim razie stworzył Boga, na co w odpowiedzi otrzymała siarczysty policzek, a wewnętrzny azymut wskazał jej drogę do ateizmu. Charakter, niezależność i cięty język pozostał w niej na zawsze: podczas II wojny nie grała w produkcjach niemieckiej wytwórni filmowej bynajmniej nie z pobudek patriotycznych, ale z braku ciekawego repertuaru, nie dbała o znajomości z ludźmi z branży, nie gwiazdorzyła, po prostu robiła swoje, czyli sporo grała. Pewne kwestie jej bohaterek mogłaby wypowiedzieć jako własne: „Jestem, jaka jestem. Lubię się podobać tym, którzy mi się podobają. To wszystko. Kiedy mam ochotę powiedzieć tak, nie mówię nie”. Pewnego wieczora czytała przed snem Szekspira a obudziła się niczym bohaterka szekspirowskiej tragedii – jako niewidoma. Infekcja spowodowana soczewkami kontaktowymi sprawiła, że przez ostatnie 26 lat życia była ślepa.

 

Źródła:

http://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,20506356,arletty-cesarzowa-przedmiesc-historia-francuska.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Arletty