HELENA FOURMENT – piękność o rubensowskich kształtach

Helena Fourment – uosobienie fetyszy Petera Paula Rubensa

Zrozpaczony 53-letni Paul Rubens pocieszenie po śmierci pierwszej żony znalazł się w pulchnych ramionach 16-letniej laleczki Heleny Fourment, córki antwerpskiego kupca dywanów, która „nie czerwieniła się widząc go z pędzlami w ręku”. Książę malarzy i malarz książąt ożenił się, bo celibat i wstrzemięźliwość nie pasowały do jego bujnego, malarskiego temperamentu. Helena to – na oko – 75 kg miękkiego, powabnego i rozrośniętego ciałka gotowego do kochania, czyli marzenie każdego faceta (owych czasów). Mistrz fetyszyzował ciało swej młodej żonki i bawił się nią jak lalką Barbie – rozbierał, ubierał, dawał zabawki i atrybuty (kapelusze, perły, strzały, wachlarze), bo ze wszystkim było jej do twarzy (Helena uchodziła za najpiękniejszą kobietę Antwerpii).

Uwielbienie dla jej urody eksplodowało na obrazach, malował więc ją jako swoją Minerwą, Betszebe, Zuzannę, Wenus. Obfitą urodą jednej Heleny obdzielił nawet wszystkie trzy Gracje – każdy najdzie coś dla siebie: podziwiamy brzuszek, piersi, łono, a z tyłu pupę jak u klaczy dwuletniej. Helena wniosła do tego małżeństwa nie tylko uosobienie wszystkich fetyszy Rubensa, którymi karmił się jako artysta, ale też zwykłą harmonię i radość codzienności.

Źródła:

Dobrzycka Anna, Rubens, Wyd. Arkady, Warszawa 1960.
Neret Gilles, Erotyzm w malarstwie, Wyd. artystyczne i filmowe, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 1996.
Wielcy Malarze, Ich życie, inspiracje i dzieło, Nr 63.

ANDROMEDA, czyli kobieta w kajdanach czeka na potwora

Nie ma w życiu trudniejszej sytuacji dla mężczyzny, niż odpowiedzieć poprawnie na pytanie kobiety: „Czy moje cycki wyglądają na duże?” Bóg Posejdon też nie dał rady kobiecej próżności: gdy Kasjopea przechwalała się, że jest najładniejsza, ładniejsza nawet od słynących z urody nimf, te zaraz mu się poskarżyły, że nie, Kasjopea się myli, bo to przecież one są najładniejsze. Posejdon, władca mórz zagubiony w tym konkursie piękności, jak to facet – nie wytrzymał. Nie wiedział jak się zachować, więc zalał kraj powodzią. Nasłał też dodatkowo potwora morskiego – na wszelki wypadek, gdyby sam potop nie wystarczył. Jedynym ratunkiem na kataklizm było złożenie ofiary potworowi, więc w konsultacjach społecznych mieszkańcy uradzili, że najlepiej będzie rzucić mu na pożarcie niewinną dziewczynę – królewnę Andromedę (córkę Kasjopei). Andoromeda otrzymała od boskich rodziców genetyczny dar, czyli była śliczna po mamie, więc na ofiarę się nadała – bo każdy wie, że kobieta złożona w ofierze potworowi musi być piękna.

Król, pod naciskiem społecznym, rzucił Andromedę na żer potworowi (podobnemu do ogromnego węża), przykuwając ją w kajdanach do nadmorskiej skały. Biedna dziewczyna zwróciła uwagę Perseusza, który akurat przypadkiem przelatywał na Pegazie nad miastem. Zakochał się chłopak od pierwszego wejrzenia i zapowiedział, że on owszem, zabije potwora morskiego, nie ma sprawy, miasto uratuje, ale nie za darmo – za robotę chce Andromedę za żonę. Nikt dziewczyny o zdanie nie pytał, ale król uznał, że to uczciwy interes. Gdy panowie byli już po słowie, zaczęło się piekło walki: potwór rzygał wodą i krwią, Perseusz machał sierpem, bogowie spoglądali z góry, lud dopingował z lądu i miejscowy chłopak wygrał. Udał się po wygraną Andromedę, ale niestety król zapomniał, że wcześniej obiecał królewnę swemu bratu, więc Perseusz musiał walczyć o swoje jeszcze raz. Tym razem wykorzystał głowę Gorgony, dzięki której pozamieniał w głaz kogo trzeba i żyli z Andromedą długo i szczęśliwie.

Źródło:

Kubiak Zbigniew, Mitologia Greków i Rzymian, Świat Książki, Warszawa 1999.

KOBIETY ZEUSA – DANAE i złoty deszcz między udami

Danae – jak wiele dzieciaków – była rozczarowaniem dla swego ojca zanim jeszcze zdążyła się urodzić i cokolwiek zepsuć. Jej ojciec, Król Akrisjos koniecznie chciał syna, była więc dzieckiem niechcianym. Życie przechlapane, ale nie do końca zrujnowane, ponieważ król liczył, że Danae może bodaj wnuka mu urodzi i tym samym spełni ojcowskie oczekiwanie względem męskiego potomka. Poszedł król do wyroczni deflickiej, dopytać co i jak z tą sprawą  i dowiedział się, że owszem, jak najbardziej, prawie wszystko spoko, będzie wnuczek! Tylko jest taki mały problem, że niestety – lojalnie uprzedziła wyrocznia – ten wyczekany wnuczek jak dorośnie, to swego królewskiego dziadka zabije.

Czytaj dalej „KOBIETY ZEUSA – DANAE i złoty deszcz między udami”

KOBIETY ZEUSA – LEDA

Zeus, największy zbereźnik na Olimpie, bóg bogów nie przepuścił żadnej pięknej śmiertelniczce. Wprawdzie żona – Hera strzegła męża, ten potrafił romansować. Zdobywał kobiety za pomocą czarodziejskich  – przyjmował postać złotego deszczu, byka, łabędzia i w ten sposób uwodził kobiety. Ledę, żonę króla Tyndareosa, uwiódł właśnie pod postacią łabędzia – owej nocy jednak Leda spała również z mężem (małżeństwo było bezdzietne długi czas) i niedługo potem „złożyła jaja”: urodziły się Helena (najpiękniejsza kobieta świata, wojna trojańska wybuchła właśnie o nią) i Klitajmestra, Kastor i Polideukes. Ojcowie niepewni.

Czytaj dalej „KOBIETY ZEUSA – LEDA”