PODGLĄDAJĄC ŻONĘ W WANNIE, czyli łazienka Państwa Bonnard

Pierre Bonnard

Vojeryzm, czyli podglądnie kobiety w intymnej sytuacji toalety. Podpatrywanie jej nieuprawnionym okiem, skradanie się za niedomkniętymi drzwiami łazienki po to, żeby następnie przenieść na płótno niezgrabne kobiece gesty, wykoślawione akrobatycznie ciało, złamanie tabu prywatności. Podglądamy kobiety przez dziurkę od klucza.  

Minęły czasy kąpieli w balii; żona i modelka Pierra Bonnarda – Marta de Meligny, kąpie się w wannie. 7 razy dziennie. Są kobiety, które sprzątają mieszkanie 2 razy dziennie, a jak nie mają co sprzątać, to sprzątają piwnicę; są kobiety, które poprawiają makijaż 3 razy dziennie, a Marta kąpie się 7 razy dziennie. Pierre zagląda wtedy do łazienki, robi szkic, a następnie maluje żonę z pamięci – wiecznie młodą i niezmiennie zgrabną, zawsze bez twarzy.

Marta oszukiwała Pierra, Pierre zdradzał Martę, ale małżeństwo trwało aż po grób. Poznali się, kiedy „16 letnia Marta de Meligny” pracowała w kwiaciarni, wykonując nagrobne bukiety. Marta naprawdę nazywała się Marie Boursin i miała 24 lata, o czym Pierre dowiedział się po 30 latach wspólnego życia. Związek Bonnarda z Martą był mezaliansem – dziewczyna pochodziła z ubogiego domu, po wyjeździe do Paryża demonstracyjnie nie utrzymywała żadnych kontaktów z rodziną (czasem spotykała się w kawiarni z siostrą, ale nie powiedziała jej z kim jest w związku). Bonnard był wykształcony i dość dobrze sytuowany. Być może dlatego ślub wzięli po 30 latach związku – informując o nim tylko kilkoro przyjaciół. Ubocznym i tragicznym skutkiem tego radosnego wydarzenia była samobójcza śmierć drugiej ulubionej modelki Pierra – Renee Mochaty (kochanki artysty i przyjaciółki domu).

Bonnard zresztą miewał liczne kochanki i romanse – zazdrosna żona kazała niszczyć płótna przedstawiające inne kobiety. Marta wymagała ciągłej uwagi i obecności męża – Pierre, żeby spotkać się z przyjaciółmi wymykał się z domu pod pretekstem wyprowadzenia psa. Życia towarzyskiego nie prowadzili, Marta uciekała przed ludźmi – Pierre często nosił nad nią parasol niezależnie od pogody, żeby  ludzkie oko jej nie widziało. Co innego pokazać ciało w akcie – nie miała nic przeciwko. Marta przewlekle chorowała, nie wiadomo na co – może miała chorobę skóry, nerwicę i różne obsesje, stąd konieczność ciągłego moczenia się w wannie. Bonnard był troskliwym i oddanym mężem, bez żalu zaakceptował chorobę żony, jej pasywność, neurotyczność i tę nieszczęsną wannę, swoiste więzienie ich związku.  Rodziny Państwa Bonnard dowiedziały się o małżeństwie po śmierci Marty.

Źródła:
https://www.kul.pl/files/564/public/ARTykuly/ARTykuly_KG_s3.pdf
https://davidowenartstudio.blogspot.com/2013/06/pierre-and-marthe-bonnard-odd-couple.html

STRASZNA ZUZANNA VALADON

Henri Tololuse Lautrec_Rudowłosa albo kąpiel w wannie

Nie wiadomo, kto pozował do obrazu „Rudowłosa albo kąpiel w wannie” Henriemu Tololuse-Lautrec– być może praczka (może i prostytutka, w owych czasach łączono te zajęcia) z Montmartre – Carmen Gaudin, która zachwyciła Henrego rudymi włosami (miał do nich słabość) i twarzą bez uśmiechu oraz twardą, budzącą dystans miną. Carmen ujęła też malarza postawą ciała, która – jak wiele kobiet w podobnej sytuacji – mówiła, że „niejedno w życiu przeszłam, gorzej już mieć nie będę, więc odczep się”. Mimo że wyglądała poważnie, a nawet groźnie, w rzeczywistości była ciepłą, punktualną i zdyscyplinowaną modelką, która pozowała mu kilkakrotnie.

Być może na obrazie jest Zuzanna Valadone, która przemalowała w pewnym momencie życia włosy na rudo. Zuzanna Valadone – malarka, której obraz Degas zawiesił obok Delacroix, modelka – piękna i cierpliwa, kobieta pracująca (od 9 roku życia), kelnerka, niańka, praczka, akrobatka cyrkowa, matka geniusza (Maurycego Utrillo – Litrillo), przyjaciółka Modiglianiego, kochanka Renoira i Lautrecka, królowa nocy na Montmartre, namiętna i kochliwa – czyli Straszna Zuzanna, jak ją nazywano. Nieślubna córka praczki, zapracowanej, często pijanej, zawsze niezadowolonej, od dziecka radziła sobie sama,  snując się po wzgórzu Montmartre, które było jej jedynym domem. Jako 18-latka urodziła syna (biologiczny ojciec Maurycego jest nieznany) i nadal szalała, romansowała, malowała. Z czasem związała się z zamożnym bankierem Paulem Moussin i przez 14 lat żyła z nim po mieszczańsku – dostatnio, spokojnie, z daleka od uciech Montmartre, skupiona na malowaniu. Jej prace to głównie akty, w których dopatrywano się odzwierciedlenia jej wyuzdanego i namiętnego temperamentu. Trochę portretów i martwych natur. Odnosiła sukcesy artystyczne, przyjęto ją do Towarzystwa Sztuk Pięknych. Już po 40, zakochała się z wzajemnością w przyjacielu syna, o połowę od siebie młodszym malarzu Andre Utter. Idąc za głosem serca, porzuciła swój dostatni dom i wróciła na Montmartre – żyli we troje, we troje malowali. Związek przetrwał 24 lata. Pod koniec życia Zuzanna została sama – Andre ją porzucił, syn się ożenił i wyprowadził, zostało jej tylko malarstwo. Zmarła w wieku 72 lat, podczas ataku apopleksji, w trakcie malowania.

Źródła:

  • Storm John, Dramat Zuzanny Valadone, przeł. J. Dmochowska, PIW 1975
  • https://opolnocywparyzu.pl/suzanne-valadon/

„ZWIERZĘ ZAJMUJĄCE SIĘ SOBĄ. KOTKA, KTÓRA SIĘ LIŻE”, czyli kobieta w kąpieli wg Edgara Degas

Edgar Degas

Paryskie prostytutki miały obowiązek myć się między klientami. Edgar Degas uchyla drzwi do burdelu i pozwala oglądać kobiety podczas tej intymnej czynności. Bezimienne dziewczyny z niskich warstw społecznych – prostytutki, praczki, sprzątaczki pozowały do „aktów w kąpieli” tak jak żyły – bez krygowania się, udawania, idealizowania, że są inne, niż się wydaje. Eksponowały swe ciało naturalistycznie, bez fałszywej skromności – nieraz żenujące, wulgarne pozy odsłaniały ich obwisłe piersi, galaretowate uda i wałki tłuszczu na brzuchu. Degasa interesowała dynamika ciała, akrobatyczna poza przyjmowana przez myjącą się w danej chwili, bez seksualnego napięcia i zmysłowości. Kobiety łamią tabu klasycznego aktu: malarz pozbawia nagość atrybutów tureckiej łaźni, bo „wsadza kobiety do balii i każe im myć tyłki”, zamienia tajemniczą twarz odaliski na spracowane plecy praczki i daje do ręki gąbkę zamiast kwiatu. Nie widać twarzy modelek, bo twarze Degasa nie interesowały, „być może uważam kobiety za zwierzę” – mówił. „Zwierzę, zajmujące się sobą. Kotka, co się liże.”

Źródła:
Guze Joanna, Impresjoniści, Wiedza Powszechna 1966.
Crespelle Jean-Paul, Degas i jego świat, PIW Warszawa, 1977.

W ŁÓŻKU Z BRIGITTE BARDOT (Kees van Dongen)

Kees van Dongen, Brigitte Bardot – na okładkę magazynu „Life”, 1960

W ŁÓŻKU Z BRIGITTE BARDOT.  Bo dlaczego nie? W końcu to Brigitte Bardot powiedziała:

– „Świat jest tak mały, że w końcu wszyscy spotkamy się w łóżku”

– Wylansowała model stanika „bardotka”.

– Lubi zwierzęta bardziej niż ludzi i bardziej niż swojego syna. Walczy o prawa zwierząt od 45 lat.

– Domagała się od Jana Pawła II, by potępił corridę (powątpiewam).

– Jej ukochanym prezydentem jest Putin, bo zakazał zabijania młodych fok.

– Zygmunt Kałużński naliczył jej 22 kochanków i 4 mężów. Roger Vadim przeszedł dla niej na katolicyzm (ale z prawosławia, więc nie daleko).

– Zagrała w ponad 40 filmach, ale w polskiej Wikipedii figuruje na pierwszym miejscu jako „Brigitte Bardot. Modelka

Czytaj dalej „W ŁÓŻKU Z BRIGITTE BARDOT (Kees van Dongen)”

MAJA BEREZOWSKA, czyli karykatury Hitlera i kobiety górą

Rok 1978 – umiera Maja Berezowska, a Michalina Wisłocka wydaje „Sztukę kochania”. Zgorszone świętoszki z Warszawy demolują nagrobek malarki zalewając go farbą i atramentem.

Co złego zrobiła?

Maja Berezowska patrzyła na świat przez erotyczne, różowe okulary i tworzyła rysunki erotyczne – w dodatku to nie byle jakie, bo rysowała kobiety w erotycznym uniesieniu z jednym, albo i dwoma mężczyznami. Albo i więcej. Damy szczupłe, z zachęcająco sterczącym biustem, mężczyźni muskularni i wycieniowani, którzy mają dostarczać kobiecie przyjemność. Kobieta bierze sobie do łóżka kochanka, który ma dawać jej przyjemność i bo to jest jego męska robota. Koniec. Nigdy odwrotnie – bo ona da radę kilku panom, ale nie odwrotnie.

W rysunkach kochankowie bawią się bezpruderyjnie a atrakcyjnych części ciała nie zasłania żaden figowy listek. Bez tabu, ale i bez wulgarności, bo rysunki są przepuszczone przez filtr kobiecej wrażliwości erotycznej.

„Miłostki słodkiego Adolfa” Hitlera.

Tak! „Miała używanie” malując cykl satyrycznych rysunków samego Führera. Adolf-kochanek jest wątły, mizerny, a co gorsza obrzezany i uprawia słodką miłość z jurną blondyną. Jednak takich portretów nie rysuje się bezkarnie: za „Miłostki” sąd w Paryżu skazał Maję na karę całego 1 franka, ale prawdziwą sprawiedliwość wymierzyło Gestapo: kara śmierci i obóz koncentracyjny w Ravensbrück. Dziś ktoś mógłby pogratulować sprawnej akcji policji. W obozie lekarze przeprowadzali na Mai eksperymenty „medyczne”. 3 lata. Ale nawet tam nie przestała tworzyć i rysowała współwięźniarki (dodając im otuchy i urody).

W socjalistycznej Polsce też pod górkę – kolorowa i śmiała Maja rozwala system, który cenzurował import prasy erotycznej i każdą sztukę, która pokazuje wyzwoloną seksualnie kobietę, bez tabu. Kobieta jest przecież do czego innego przeznaczona. Maja maluje więc kwiaty, które kocha tak samo jak życie, młodszych kochanków, jedzenie, przyjaciół, imprezy i seks.

Jest pochowana na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

 

Źródło:

Małgorzata Czyńska „Berezowska. Nagość dla wszystkich”. Wyd. Czarne, Wołowiec 2018.