WYCIERACZKI I BOGINIE czyli kobiety Picassa (FERNANDA OLIVIER)

PABLO PICASSO

„Twórca i niszczyciel”.
Niezrozumiany Geniusz osaczony przez kobiety wskakujące mu do łóżka.
Damski bokser.
Erotoman.
Mizogin.
Miłośnik zwierząt, które wchodziły do pracowni kiedy chciały.

Kochliwy, uroczy malarz, zakochany w swoich dzieciach.
Ofiara własnych uczuć i emocji względem kobiet, których nie sposób kontrolować.
Malarz potrzebujący muzy.

Cokolwiek by nie powiedzieć o tym, jak kochał i żył Picasso będzie to zarazem prawdą i kłamstwem; wokół malarza narosło zbyt wiele mitów, by dokopać się do jednej, obiektywnej prawdy.
I dlatego każdy może mieć „swojego Picassa”, takiego, jakiego chce 🙂

Od opowieści o Fernandzie Olivier rozpoczynam cykl Kobiety Picassa, czyli „wycieraczki i boginie” – tak je dzielił.  Czytaj dalej „WYCIERACZKI I BOGINIE czyli kobiety Picassa (FERNANDA OLIVIER)”

BRUNO SCHULZ – „padam do nóżek szanownej Pani”…

BRUNO SCHULZ – „padam do nóżek szanownej Pani”…

Bruno Schulz w każdym człowieku odnajdował podobieństwo do jakiegoś zwierzęcia.

„- A jakie zwierzę ja przypominam?  – zapytała. (Józefina Szelińska)
– Pani antylopę.
– A Pan?
– Psa”

Bezbłędna autocharakterystyka. Bo Bruno Schulz na grafikach jest psem – łasi się u kobiecych stóp, oczekuje na rozkazy i trwa w ślepym, wiernym oddaniu. Nie aportuje, nie liże nóg, chociaż kto wie, czy tego nie chce? Atrybutem malowanych kobiet jest jednak pejcz, nie smycz.

Schulz namalował cykl grafik o znamiennym tytule „Xięga Bałwochwalcza”. Kobieta jest tu obiektem pożądania i kultu, podniesiona do rangi bóstwa i jak bóstwo adorowana pozostaje jednak podniecająco i po kobiecemu zmysłowa. Idealna. Ten wizerunek pomagają utrzymać rekwizyty – kokardy, pończochy, pantofle, no i bat. A mężczyzna? Och,  to określenie umowne, a nawet mocno na wyrost – jest on skarlałym, ułomnym, zgarbionym sługą. Zwinięty w kłębek u jej stóp leży i czeka nie wiadomo ma co. Ona wielka, wyeksponowana na pierwszym planie, on w cieniu swojej pani. Jak pies.

Czytaj dalej „BRUNO SCHULZ – „padam do nóżek szanownej Pani”…”