HEDY LAMARR – sceniczna aktorka obsceniczna. I wynalazczyni.

Portrait of Hedy Lamarr by actor Reginald Gardiner

Pierwszy kobiecy orgazm w historii kina odważył się pokazać Gustav Machatý w filmie „Ekstaza” (1933), a ośmieliła się go zagrać Hedy Lamarr (wł. Hedwig Kiesler). Chociaż w tej erotycznej scenie pozbawionej nagości, gra tylko mimika jej twarzy, widz ale nie ma wątpliwości, jaką to ekstazę kobieta właśnie przeżywa. W dodatku „po wszystkim” bezwstydnie, spokojnie zaciąga się papierosem! Skandal. Film ląduje na indeksie, Legion przyzwoitości daje bana na wyświetlanie, a sam Adolf Hitler, człowiek wielce wrażliwy, jest wielce zgorszony i też zakazuje. Mąż Hedy chce wykupić wszystkie kopie, ale ponoć nie ma takich pieniędzy, za które Mussolini oddałby taśmę z uciechami pięknej, wyzwolonej Hedy. Antyfaszystki zresztą.

Jednak powiedzieć o Hedy, że „była aktorką” to nic nie powiedzieć. Hedy ciągnęło do nauki i techniki, robiła wynalazki – m.in. opatentowała system komunikacji (sygnał sterujący torpedami za pomocą fal radiowych), który dziś określamy Frequency-Hopping Spread Spectrum(FHSS)  i wykorzystujemy w sieci GSM. Dostała Oscara w 1977 r., ale… jako pierwsza kobieta w historii – Oscara dla wynalazców, czyli „BULBIE Gnass Spirit of Achievement Award”. 9 listopada, dzień jej urodzin obchodzony jest jako Dzień Wynalazcy 😊

Byli i mężczyźni: 6 mężów – jeden bogatszy od drugiego i 6 rozwodów, oraz liczne romanse. Na starość trochę jej odwaliło, ale to już inna historia😊

Źródła:

https://kultura.onet.pl/film/wywiady-i-artykuly/hedy-lamarr-hausfrau-seksskandalistka-pionierka/j3b4m38?utm_source=detal_viasg_kultura&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne&srcc=ucs&utm_v=2
http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,24215679,hedy-lamarr-ucielesnila-beznadzieje-bycia-supergwiazda-dlatego.html
https://film.interia.pl/wideo/video,vId,2113600 (fragment Ekstazy)

 

NELL GWYNN – rozpustny Kopciuszek

Nell Gwynn

– Jesteś katolicką księżną?
– Jestem protestancką dziwką! Spokojnie, ludzie…

Pokojowo przedstawił się kobiecy głos z obrzucanej kamieniami karety, kiedy tłum pomylił Nell z katolicką księżną Louise.

Jednak powiedzieć o Nell Gwynn, że jest protestancką dziwką, to nic o niej nie powiedzieć. Protestanckich dziwek w Londynie było bowiem wiele, ale królewskich dziwek – mniej. Ponoć 13. Wśród nich – Nell Gwynn.

„Nigdy więcej nie dam się uderzyć” – hardo postanowiła mała Nell, gdy grymas bólu po wczorajszym matczynym wpierdolu wykrzywił jej umorusaną, zapłakaną i posiniaczoną buzię. Obudził ją piekący ból pleców, ponieważ szczotka do zamiatania służyła matce Nell nie tylko do sprzątania, ale i do bicia córek – kij od szczotki szedł w ruch często, bo nawalona wódką Gwinnowa nie oszczędzała dzieci. „Dziś nie zapłaczę i ani dziś, ani jutro, ani nigdy matka mnie już nie uderzy.”.

Nell Gwynn

Nell pracowała odkąd stanęła na nogach – najpierw kolędowała od domu do domu żebrząc o żar z kominków i niedopalone szczapy, które zbierała do torby i sprzedawała mydlarzom. Wyglądała przy tym jak siódme dziecko Baby Jagi – cała szara i brudna od popiołu. Aktualna praca Nell polegała na sprzedaży ostryg z beczki, którą toczyła przed sobą cały dzień – dziewczynka miała pomarszczone, czerwone od lodowatej wody ręce, zdrętwiałe plecy i ramiona, głos zdarty od wykrzykiwania: „ostrygi, żywe ostrygi!” i jeszcze waliło od niej ciągle rybim odorem. Tygodniowo zarabiała 5 szylingów. I tę właśnie nieszczęsną beczkę, swoje źródło utrzymania, spuściła z oczu, wpatrując się w kwiatowe girlandy przygotowywane na przejazd przez Londyn króla Karola II z kochanką – piękną Barbarą Palmer. Kiedy się zorientowała, beczki już nie było, za to lanie od matki było jak najbardziej. Nienawidziła swojej pracy, ale jak inaczej miałaby zarabiać na życie? Nell, chociaż burczało jej w brzuchu z głosu, postanowiła, że do matki nie wróci, raczej spotka się ze  swoją starszą siostrą Rosie, prostytutką. Podopieczną Madame Ross, której dom uciech odwiedzali dżentelmeni i szlachcice. Może ja też bym tu?… – nieśmiało pomyślała Nell. Rosie nosiła ładne ubrania, pachniała i stać ją było na upominki dla Nell od czasu do czasu. Nie narzekała.

Szukając siostry, Nell zauważyła na targu najpiękniejszą, najbardziej kolorową rzecz jaką widziała w życiu – jedwabne wstążki. Wyobraziła sobie, że gdyby miała taką wstążkę i przypięła ją sobie do szaroburej, wełnianej sukienki, to nawet taki kocmołuch jak ona wyglądałby jak dama. Chociaż raz. Cena – 1 pens. Tyle co jedzenie na cały dzień. Ale skąd wziąć 1 pensa?

Nell Gwynn (jako Kupidyn)

„Oddam ci się za 6 pensów” – zaryzykowała Nell. To było pierwszy raz dla niej i pewnie dla niego też, tego anonimowego,  przypadkowego rudzielca. Za 6 pensów dymanie na sianie – szybko, nieudolnie, ale i bezproblemowo. Za zarobione na sianie pieniądze kupiła pieroga z baraniną i kartoflami oraz tę wymarzoną, niebieską kokardę. Sprzedawczyni skomplementowała ją i potraktowała jak klientkę VIP, prawdziwą damę, bo przecież byle kto nie ozdabia sukni jedwabnymi wstążkami.

„6 pensów. (…) Od każdego”. Tym razem amatorów płatnej miłość przyszło czterech, wszyscy okropni, każdy inny, żaden nie zapłacił. Pożegnali obolałą i upokorzoną Nell śmiechem, zostawiając jako zapłatę tylko wyzwiska. Podczas seksu jedwabna kokarda odczepiła się i uwalała ziemią, straciła błękitny kolor, wyglądała jak brudny kawałek szmaty. Ja miałabym sądzić, że mogę być kimś lepszym niż kopciuch i brudas, którym przecież jestem? Że mogę mieć inne, bardziej kolorowe życie? Że mogę być taka piękna jak kochanka króla?

Nell opowiedziała wszystko Rosie, która udzieliła siostrze jednej, bezcennej rady: „Zawsze najpierw bierz zapłatę”

Nell Gwynn została prostytutką. Potem sprzedawczynią w teatrze, później aktorką i kochanką różnych mężczyzn. Wykonywała wspaniałe fellatio. Kochała się w trójkątach. Ostatnim kochankiem Nell był król Karol II, który owego opisanego dnia przejeżdżał przez Londyn. Miała z nim dwoje dzieci.

Umarła w wieku 37 lat, a w dłoniach zaciskała stare, podniszczone, wytarte wstążki.

Źródło:

Gillian Bagwell, Królewska Nierządnica, przeł. M. Kompanowski, Wyd. Bellona, Warszawa 2012. Cytaty o 6 pensach i zapłacie, str. 17, 30 i 33.