„ZWIERZĘ ZAJMUJĄCE SIĘ SOBĄ. KOTKA, KTÓRA SIĘ LIŻE”, czyli kobieta w kąpieli

Kobiety podczas zabiegów toaletowych powinny mieć swoje granice. Kokoty, aktorki, prostytutki i damy wątpliwej konduity myły się często, zbyt często – a to niedobrze. Zęby myć – tak, podmywać się delikatnie – tak i już, wystarczy – cnotliwa kobieta nie przesadza, myć się należy wstydliwie i zamykać oczy wychodząc nago z kąpieli. „Można nie mieć łazienki, ani nawet wanny, ale nie można nie mieć miednicy. Miednica służy do prowokowania widza; jest jedną z form snobizmu, który wdarł się w nasze obyczaje”.

Odeszły więc łaźnie, orientalne odaliski i niewolnice haremu – nadeszły balie i wanny, proste dziewczyny z Paryża i innych miast.

Łaźnie miejskie były miejscem uwielbianym i przeklętym jednocześnie z tego samego powodu. Bo łaźnie były faktycznie zwykłymi burdelami, a „panny łaziebne” prostytutkami, które dbały o kąpiących się panów na różne sposoby, również podawały ręczniki i dolewały ciepłą wodę. Mężczyźni mieli uciechę z podglądania kobiet. Czytaj dalej „„ZWIERZĘ ZAJMUJĄCE SIĘ SOBĄ. KOTKA, KTÓRA SIĘ LIŻE”, czyli kobieta w kąpieli”