„ZWIERZĘ ZAJMUJĄCE SIĘ SOBĄ. KOTKA, KTÓRA SIĘ LIŻE”, czyli kobieta w kąpieli

Kobiety podczas zabiegów toaletowych powinny mieć swoje granice. Kokoty, aktorki, prostytutki i damy wątpliwej konduity myły się często, zbyt często – a to niedobrze. Zęby myć – tak, podmywać się delikatnie – tak i już, wystarczy – cnotliwa kobieta nie przesadza, myć się należy wstydliwie i zamykać oczy wychodząc nago z kąpieli. „Można nie mieć łazienki, ani nawet wanny, ale nie można nie mieć miednicy. Miednica służy do prowokowania widza; jest jedną z form snobizmu, który wdarł się w nasze obyczaje”.

Odeszły więc łaźnie, orientalne odaliski i niewolnice haremu – nadeszły balie i wanny, proste dziewczyny z Paryża i innych miast.

Łaźnie miejskie były miejscem uwielbianym i przeklętym jednocześnie z tego samego powodu. Bo łaźnie były faktycznie zwykłymi burdelami, a „panny łaziebne” prostytutkami, które dbały o kąpiących się panów na różne sposoby, również podawały ręczniki i dolewały ciepłą wodę. Mężczyźni mieli uciechę z podglądania kobiet.

Vojeryzm, czyli podglądnie kobiety w intymnej sytuacji toalety. Podpatrywanie jej nieuprawnionym okiem, skradanie się za niedomkniętymi drzwiami łazienki, po to, żeby następnie przenieść na płótno niezgrabne kobiece gesty, wykoślawione akrobatycznie ciało, złamanie tabu prywatności. Podglądamy wraz z malarzami kobiety przez dziurkę od klucza.

Minęły czasy balii; żona – modelka Pierra Bonnarda – Marta de Meligny, kąpie się w wannie. Pierre zagląda wtedy do łazienki, robi szkic i potem maluje żonę z pamięci – wiecznie młodą i niezmiennie zgrabną, zawsze bez twarzy. Marta oszukiwała Pierra, Pierre zdradzał Martę, a związek trwał aż po grób. Poznali się, kiedy „16 letnia Marta” pracowała w kwiaciarni, wykonując nagrobne bukiety. Marta naprawdę nazywała się Marie Boursin i miała 24 lata, o czym dowiedział się po 30 latach wspólnego życia.

Związek Bonnarda z Martą był mezaliansem – Marta pochodziła z ubogiego domu, po wyjeździe do Paryża demonstracyjnie nie utrzymywała żadnych kontaktów z rodziną, Bonnard był wykształcony i dość dobrze sytuowany. Być może dlatego ślub wzięli po 30 latach związku – informując o nim tylko kilkoro przyjaciół. Ubocznym i tragicznym skutkiem tego radosnego wydarzenia była samobójcza śmierć drugiej ulubionej modelki Pierra – Renee Mochaty (kochanki artysty i przyjaciółki domu). Bonnard miewał liczne kochanki i romanse; zazdrosna żona kazała niszczyć płótna przedstawiające inne kobiety, wymagała ciągłej uwagi i obecności męża – Pierre wymykał się z domu pod pretekstem wyprowadzania psa. Marta przewlekle chorowała, nie wiadomo na co – może miała chorobę skóry, gruźlicę, depresję, nerwicę, manię prześladowczą i różne obsesje, stąd konieczność ciągłego moczenia się w wannie. Bonnard był troskliwym i oddanym mężem, poświęcił dla niej znajomych, wyprowadził się z Paryża, bez żalu zaakceptował chorobę żony, jej pasywność, obojętność, nietowarzyskość, neurotyczność i tę nieszczęsną wannę, swoiste więzienie ich związku.

Paryskie prostytutki miały obowiązek myć się między klientami. Edgar Degas uchyla drzwi do burdelu i pozwala oglądać kobiety podczas tej intymnej czynności. Bezimienne dziewczyny z niskich warstw społecznych – prostytutki, praczki, sprzątaczki pozowały do „aktów w kąpieli” tak jak żyły – bez krygowania się, udawania, idealizowania, że są inne, niż się wydaje. Eksponowały swe ciało naturalistycznie, bez fałszywej skromności – nieraz żenujące, wulgarne pozy odsłaniały ich obwisłe piersi, galaretowate uda i wałki tłuszczu na brzuchu. Degasa interesowała dynamika ciała, akrobatyczna poza przyjmowana przez myjącą się w danej chwili, bez seksualnego napięcia i zmysłowości. Kobiety łamią tabu klasycznego aktu: malarz pozbawia nagość atrybutów tureckiej łaźni, bo „wsadza kobiety do balii i każe im myć tyłki”, zamienia tajemniczą twarz odaliski na spracowane plecy praczki i daje do ręki gąbkę zamiast kwiatu. Nie widać twarzy modelek, bo twarze Degasa nie interesowały, „być może uważam kobiety za zwierzę” – mówił. „Zwierzę, zajmujące się sobą. Kotka, co się liże.”

Henry Tololuse Lautrec_Rudowłosa albo kąpiel w wannie

Modelka – Nie wiadomo, kto pozował do obrazu – być może praczka (może i prostytutka, w owych czasach łączono te zajęcia) z Montmartre – Carmen Gaudin, która zachwyciła Henrego rudymi włosami (miał do nich słabość) i twarzą bez uśmiechu oraz twardą, budzącą dystans miną. Carmen ujęła też malarza postawą ciała, która – jak wiele kobiet w podobnej sytuacji – mówiła, że „niejedno w życiu przeszłam, gorzej już mieć nie będę, więc odczep się”. Mimo że wyglądała poważnie, a nawet groźnie, w rzeczywistości była ciepłą, miłą, punktualną i zdyscyplinowaną modelką, która pozowała mu kilkakrotnie.

Być może na obrazie jest Zuzanna Valadone, która przemalowała w pewnym momencie życia włosy na rudo. Zuzanna Valadone – malarka, której obraz Degas zawiesił obok Delacroix, modelka – piękna i cierpliwa, kobieta pracująca (od 9 roku życia), kelnerka, niańka, praczka, akrobatka cyrkowa, matka geniusza (Maurycego Utrillo – Litrillo), przyjaciółka Modiglianiego, kochanka Renoira i Lautrecka, królowa nocy na Montmartre, namiętna i kochliwa – czyli Straszna Zuzanna, jak ją nazywano. Nieślubna córka praczki, zapracowanej, często pijanej, zawsze niezadowolonej, od dziecka radziła sobie sama, a wzgórze Montmartre było jej prawdziwym domem. Jako 18-latka urodziła syna (biologiczny ojciec Maurycego jest nieznany) i nadal szalała, romansowała, malowała. Z czasem związała się z zamożnym bankierem Paulem Moussin, przez 14 lat żyła z nim po mieszczańsku – dostatnio, spokojnie, z daleka od uciech Montmartre, skupiona na malowaniu.

Jej prace to głównie akty, w których dopatrywano się odzwierciedlenia jej wyuzdanego i namiętnego temperamentu oraz portrety i martwe natury. Odnosiła sukcesy artystyczne, przyjęto ją do Towarzystwa Sztuk Pięknych. Będąc kobietą po 40, zakochała się z wzajemnością w przyjacielu syna, o połowę od siebie młodszym malarzu Andre Utter. Idąc za głosem serca, porzuciła swój dostatni dom i wróciła na Montmertre – żyli we troje, we troje malowali. Związek przetrwał 24 lata. Pod koniec życia Zuzanna została sama – Andre ją porzucił, syn się ożenił i wyprowadził, ale zostało jej malarstwo, w którym odnosiła spore sukcesy. Zmarła w wieku 72 lat, podczas ataku apopleksji, w trakcie malowania.

Żródła:
https://www.kul.pl/files/564/public/ARTykuly/ARTykuly_KG_s3.pdf

Suzanne Valadon


http://historia_kobiet.w.interiowo.pl/teksty/su-vala.htm
J-P.Crespelle, Degas, PIW, W-wa, 1977
G. Nerret, Erotyzm w malarstwie, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Wyd.Naukowe PWN, Warszawa, 1996

2 uwag do “„ZWIERZĘ ZAJMUJĄCE SIĘ SOBĄ. KOTKA, KTÓRA SIĘ LIŻE”, czyli kobieta w kąpieli

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *